poniedziałek, 25 listopada 2013

3.

Wspaniała sobota, długa, leniwa, lekko szalona. Zacznijmy od tego, że lubię jesienne mgły. Świat otoczony nimi jest tak niezwykle, niecodziennie delikatny, subtelny, tajemniczy i piękny. Osobiście uważam, że dobrze czasami zmienić perspektywę a ta zamglona jest doskonała do takich krótkich zmian i odświeżenia spojrzenia na niektóre rzeczy. I przyznając się zupełnie szczerze, kiedy ogarnia mnie leń nad lenie, a jedyna aktywność na jaką mam ochotę to czytanie książek, jesienna mgła już w dziennych godzinach daje dobre usprawiedliwienie do tego. Świat się leni a wraz z nim ja. Co prawda akurat w sobotę się nie leniłam. Wpierw crossfitowe szaleństwo (biję kolejne rekordy, głównie swoje co sprawia, że jestem z siebie dumna i chcę więcej, chcę być jeszcze lepsza!), później szaleństwo zakupowe. Nieodmiennie nachodzi mnie pytanie - dlaczego ja zawsze wybieram najdziwaczniejsze buty z kolekcji? Następnie słodkie obżarstwo - makaron (nie, żeby nie było tak źle - razowy penne z warzywami) oraz sałata z soczewicą (doskonały pomysł, jak mogłam wcześniej na to nie wpaść!) w przepysznej restauracji, w której znam właściciela i wiem jak dobrych produktów używa (jak na standardy knajpowe napisałabym, że zdecydowanie zbyt dobrych ale korzystam z tego bezlitośnie). A później wieczorne odwiedziny z babeczką kajmakową i wytrawnym szampanem w tle. To taki dzień kiedy sobie myślę, że to takie szczęście być mną! Nieprzyzwoite :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz