piątek, 6 grudnia 2013

5

"Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie ruch magnetyczny ruch..."

Rozchorowałam się. Rozchorowałam się podle i w całej okazałości. Prycham, chrycham i siorbię nosem. To fizycznie. Psychicznie też się rozchorowałam. Ta choroba psychiczna zaczęła się jeszcze przed fizyczną. Może ta fizyczna to trochę kara za tą psychiczną niezdarność? Bo mi się nic mi się nie chce. Nic mi się nie chce wiec żeby coś robić jem. Ale nie jest to głód tylko znudzone łakomstwo. Straszny stan z którym nie umiem sobie poradzić. A jak nie umiem to poddaję się i jem zdecydowanie za dużo. Czuję się napuchnięta i nieatrakcyjna. Waga pokazała +2 kg, i ja je czuję. Zwłaszcza na brzuchu i twarzy. Znacie to uczucie? Mam nadzieję, że nie. Mało piję, dużo jem. Tyję, puchnę w tempie zastraszającym. Ale mówię temu głośne i zdecydowane nie. Wracam do gry! Na znak protestu i lepszych sił pomalowałam sobie paznokcie. Jestem ostatnio fanką różnokolorowych. Dzisiaj pierwsze moje takie "szaleństwo" chociaż nie jest ono zbyt duże, za to moje paznokcie są niebieskie i szare. Podobają mi się. A jutro mimo choroby idę na mój ukochany crossfit. Spalę/wypalę co tylko da się wypalić. I może nawet na spacer i łyżwy. Ale dzisiaj jeszcze sobie pochoruję żeby się podleczyć. Chorować też czasami trzeba!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz